Za co polubiłam marzec 2017? Czyli słów kilka o moich marcowych ulubieńcach i odkryciach

Postanowiłam wprowadzić nową serię na blogu – miesięczne podsumowania. Chcę się z Wami podzielić tym, co mnie zaskoczyło w ubiegłym miesiącu, co motywowało, co spowodowało uśmiech na mojej twarzy, za co doceniam poprzednie cztery tygodnie.

 

Wychodzenie ze strefy komfortu

Marzec obfitował u mnie w nowe wyzwania związane z pracą i uczelnią. Wielokrotnie wychodziłam ze strefy komfortu – głównie za sprawą pracy, w której jestem zupełnym nowicjuszem. Pochłaniaczem czasu i źródłem stresu była też moja praca dyplomowa. Goni mnie termin porodu promotorki (połowa kwietnia!), więc nie skłamię mówiąc, że mam mało czasu na dopięcie wszystkiego, co związane jest z moją obroną. W marcu prezentowałam swoją ostatnią seminaryjną propozycję oraz przeprowadziłam wszystkie konieczne wywiady. Udało mi się złamać stereotyp niemiłych urzędników – otóż wszyscy pracownicy, z którymi się skontaktowałam okazali się niezwykle przyjemnymi osobami, uzyskałam wszystkie potrzebne mi dane…dziękuję 🙂

 

Motywowanie

Ostatni semestr studiów rozpoczęłam z dosyć okrojoną propozycją wykładów, dlatego mam więcej czasu na słuchanie podcastów. W tym miesiącu moim faworytem jest motywujący wykład Mel Robbins How to stop screwing yourself over.

Uroda

W kwietniu moja cera się rozszalała, dlatego w marcu potrzebowałam znaleźć produkty, które złagodzą zaskórniki i okiełznają świecącą strefę T. Udało mi się odkryć dwa kosmetyki, które stały się moimi must have.

 

Emulsja nawilżająca Balancer, Anna Lotain

Od producenta możemy dowiedzieć się, że jest to:

żelowo-kremowy preparat przeznaczony do łagodzenia stanów zapalnych na skórze. Zalecany do skór tłustych, mieszanych, skłonnych do podrażnień i wrażliwych. Emulsja nie zawiera składników natłuszczających, dlatego szybko się wchłania. Idealnie nadaje się po goleniu.

Z tym kremem polubiłam się od pierwszego użycia, dosłownie! Stosuję go dwa razy dziennie od miesiąca i widzę znaczną poprawę w stanie mojej cery. Chociaż z moimi rozszalałymi hormonami jeszcze nie mogę sobie w pełni poradzić, po raz pierwszy od dłuższego czasu (licz w latach, nie miesiącach) z mojej twarzy poznikały guzy trądzikowe (czyt. trądzik torbielowaty), które są moją zmorą na brodzie i czole. Oczywiście nadal moja cera nie należy do nieskazitelnych, ale przynajmniej cieszę się, że wszystko „wyszło na wierzch”, a nie zostało pod skórą. Jak na jeden miesiąc systematycznego stosowania emulsji, uważam to za ogromny sukces. Smaruję się dalej i czekam na kolejne efekty.

Produkt możecie kupić tutaj.

 

 

Matujący puder bambusowy Ecocera

Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że dopiero ostatnio odkryłam ten produkt. Wrzuciłam go do koszyka z czystej ciekawości podczas grudniowych zakupów (przekonała mnie cena – niecałe 20zł). Nie pamiętam nawet, co to była za drogeria. Kosmetyk przeczekał u mnie w szafce 2 miesiące, aż w końcu wraz z początkiem marca postanowiłam po niego sięgnąć.

Od producenta dowiemy się, że jest to:

produkt przeznaczony głównie do cery tłustej i mieszanej; puder posiada silne właściwości matujące i absorbujące sebum; produkt nie zawiera talku i parabenów, jest hypoalergiczny; puder długotrwale matuje cerę, przedłuża trwałość makijażu; produkt jest transparentny, nie wybiela skóry, stapia się z jej kolorem; puder jest bardzo lekki, zawiera proteiny jedwabiu wygładzające skórę.

I co Wam powiem o nim? A to, że działa! U mnie sprawdza się w 100%, zaufałam marce i się nie zawiodłam. Moja świecąca strefa T wreszcie została opanowana i to ja przejęłam nad nią kontrolę, a nie ona nade mną. Polecam posiadaczkom cer mieszanych lub tłustych 🙂

 

 

 

Rozrywka

Nie spodziewałam się, że ten moment kiedyś nastąpi. Nie wierzyłam, że mogę to zrobić. Nie myślałam, że kiedykolwiek przestanę szukać pretekstu pod tytułem „nie mam czasu na głupoty”. Zrobiłam to, zaczęłam oglądać serial! Powiem więcej…obejrzałam wszystkie wyemitowane odcinki. A to wszystko za sprawą Sherlocka, czyli filmu który wywołał we mnie wiele skrajnych emocji. Najpierw się nie polubiliśmy. Obejrzałam pierwszy odcinek i się zawiodłam. Zastanawiałam się skąd te zachwyty? Zgodzę się, obsada rewelacyjna, ale dreszcze emocji przy rozwiązywaniu nieprawdopodobnych zagadek? Tego niestety nie doświadczyłam. Dałam szansę i oglądałam dalej. Odcinek za odcinkiem wciągałam się coraz bardziej. W końcu wieczór z Sherlockiem stał się dla mnie oczekiwaną rutyną, a serial z nielubianego awansował do polecanych. Na ostatnią serię czekałam, jak na wielki kawałek czekoladowego tortu. Tylko, że wraz ze zjedzeniem kolejnej części, ten torcik zaczynał mieć kwaskowaty smak. Serial okazał się być dla mnie jak sinusoida. Napięcie wzrastało z każdym kolejnym odcinkiem, aż w końcu spadło tuż przy końcu. Czekam na więcej i liczę, że moje odczucia odbiją się od dna. Na Filmweb serial oceniłam bardzo wysoko. Mimo braku szczerej miłości, polecam go obejrzeć. Gra aktorska, dialogi, sceneria, mało sztuczne efekty to elementy, na które zwróciłam uwagę i z całą pewnością mogę chylić czoła i bić brawo.

Sherlock zajął mój cały czas poświęcony na rozrywkę, dlatego w tamtym miesiącu udało mi się obejrzeć tylko jeden film – dramat z 2016 roku Lion. Droga do domu. Film oparty na autentycznych wydarzeniach, nieprzerysowany, prosty w odbiorze. Początkowe sceny wzbudziły we mnie sporo emocji. Silnie walczyłam z moją wrażliwością i starałam się wypierać ze swojej świadomości, że bierność nad ludzkim losem nie jest tak mocno ograniczona. Obejrzałam do końca, ta historia nadal zajmuje część moich myśli. Wiele osób poleca przeczytanie książki.

 

 

Grafika

Podjęłam decyzję, że samodzielnie zacznę uczyć się grafiki. Mam pewne podstawy wyniesione ze studiów, ale bardziej dotyczą one zagospodarowania przestrzeni, czy projektów architektonicznych, a teraz zachciało mi się sprawdzić swoje siły w bardziej kreatywnych projektach. W tamtym miesiącu moją inspiracją stała się roślina Monstera. Przygotowałam plakat, który możecie przejrzeć w tym poście.

 

Odkrycia

Uwielbiam kreatywne pomysły, a ten na pewno do nich należy. Słyszeliście o polskiej firmie Mr. Tail?

Powstaliśmy po to aby sprzedawać uśmiechy i swoją misję traktujemy bardzo poważnie

Gdy ich odkryłam, faktycznie uśmiech nie schodził mi z twarzy :). Jeżeli macie ochotę na trochę wygłupów, a może chcecie sprawić nietypowy prezent swoim pociechom, koniecznie zajrzyjcie na ich stronę. Nazwa firmy jest jak najbardziej adekwatna do sprzedawanych produktów. W ofercie Mr. Tail znajdziecie ręcznie wykonywane ogony…tak, dobrze czytacie…chodzi o ogony :).

 

Źródło: Pekamera.pl

 

 

Tym ogoniastym akcentem kończę podsumowanie marca 2017. Zdecydowanie zaliczam go do pracowitych, ale udanych. A jak wyglądał Wasz marzec? Za co polubiliście (-łyście) ten miesiąc?

OBSERWATORZY BLOGGER | BLOGLOVIN’ | FACEBOOK | GOOGLE + | INSTAGRAM | PINTEREST | ZSZYWKA


24 komentarze

  • Kobieta po 30 5 kwietnia 2017 at 11:46

    ten matujący puder bardzo mnie kusi…mam skórę mieszaną i chyba u mnie by się sprawdził

    Reply
  • Paulina Bąk 7 kwietnia 2017 at 17:14

    To w takim razie muszę koniecznie wypróbować tego matującego pudru 😀

    Reply
  • PospolitaOla 7 kwietnia 2017 at 17:33

    Puder bardzo ciekawy 🙂 Trzymam kciuki za owocne prace jeżeli chodzi o grafiki, z chęcią jakieś zobaczę 😀

    Reply
  • malinowa-panna 7 kwietnia 2017 at 22:45

    Trochę się u ciebie działo, świetni ulubieńcy<3

    Reply
  • lukaszmakeup.pl 9 kwietnia 2017 at 08:03

    Ciekawa ta emulsja 🙂

    Reply
  • Zazuu 9 kwietnia 2017 at 11:41

    Super pomysł na serię i bardzo fajnie się to czyta. Na pewno będę tu często zaglądał!
    A jeżeli chodzi o filmik motywujacy to najbardziej podobała mi się wypowiedź Cameron Diaz. Nie wiem czy widziałaś ale polecam :))

    Reply
    • Kinga www.smartlifestyle.pl 11 kwietnia 2017 at 12:02

      Dziękuję i oczywiście zapraszam częściej 🙂 Nie słuchałam tej wypowiedzi, z chęcią sprawdzę 🙂

      Reply
  • Sarowly 9 kwietnia 2017 at 14:21

    Mega ciekawy post, mam podobne problem z cerą i z chęcią wypróbuję taki bambusowy puder. Co do Sherlocka to uwielbiam ten serial, szkoda że na razie nie ma nowych odcinków. Obserwuję 😀

    Reply
    • Kinga www.smartlifestyle.pl 11 kwietnia 2017 at 14:09

      Dziękuję 🙂 Jeżeli masz podobną cerę do mojej, to z czystym sumieniem polecam. Ja też czekam na nowe odcinki 🙂

      Reply
  • aknezz 10 kwietnia 2017 at 00:54

    Puder najbardziej mnie zaciekawił 🙂

    Reply
  • Aneczka 10 kwietnia 2017 at 13:14

    Mnie ten puder wysusza 🙁 a mam mieszaną skórę, będę trzymać kciuki za obronę!

    Reply
  • Kinga K. 10 kwietnia 2017 at 17:41

    Serial „Sherlock” oglądam i kocham <3

    Reply
  • wooho 10 kwietnia 2017 at 18:16

    uwielbiam takie podsumowania więc strzał w 10! 😀

    Reply
  • My Strawberry Fields 11 kwietnia 2017 at 13:17

    Ostatni sezon Sherlocka był dla mnie rozczarowujący, ale mam nadzieję, że następny okaże się być tak dobry jak pierwsze odcienki.

    Reply

Leave a Comment