Z cyklu podróże. Relacja z wyjazdu do Amsterdamu i Brukseli

W trakcie tegorocznej Majówki wraz ze znajomymi udało nam się przez siedem dni zwiedzić Amsterdam, Gandawę (Gent), Brukselę i Brugię (Brugge). Wszystkie cztery miejsca bardzo serdecznie polecam, dlatego mimo czasowego opóźnienia (taaaa, zauważyłam że mamy już lipiec, a nawet jego końcówkę), postanowiłam podzielić się z Wami zdjęciami z podróży. A może kogoś skuszą te krajobrazowe pocztówki i jeszcze w tym roku zdecyduje się odwiedzić te miejsca?

Całą relację z wyjazdu miałam przygotować w jednym poście, ale ostatecznie okazało się, że muszę rozbić notkę na dwie części. Starałam się do minimum ograniczyć liczbę zdjęć, ale mimo to posty będą i tak wystarczająco długie :). Zatem dziś zapraszam Was do przeczytania relacji o Amsterdamie i Brukseli, a w jutrzejszej notce pojawi się Gandawa i Brugia. [EDIT: zapraszam na wpis o Brugii i Gandawie]

 

AMSTERDAM (HOLANDIA)

Mam za sobą wizytę w Kopenhadze i muszę przyznać, że nie potrafię zdecydować, czy to właśnie Kopenhaga, czy Amsterdam bardziej zasługuje na miano rowerowej stolicy europejskiej. W obu tych miejscach to rowerzysta ma pierwszeństwo nie tylko nad innymi środkami komunikacji, ale również nad pieszymi. Dlatego moja rada jest taka – wybierając się do Amsterdamu miejcie oczy dookoła głowy i jeżeli spacerujecie ani myślcie o tym, by zejść z pasa dedykowanego wyłącznie pieszym (no chyba, że macie ochotę na zderzenie z pędzącym rowerem i chętni jesteście usłyszeć wiązankę przekleństw). Amsterdam jest raczej ciasnym miastem, pełnym kanałów, mnogiej liczby turystów i jak wspomniałam wcześniej również i rowerzystów. Po mieście głównie spacerowaliśmy oraz podróżowaliśmy tramwajem (bilety można zakupić w środku pojazdu bez problemu dogadując się po angielsku).

Obowiązkowo polecam spróbować ciastka o nazwie stroopwafels. Są to wafle nadziane masą z brązowego cukru, syropu cukrowego i masła, z dodatkiem cynamonu lub karmelu (są strasznie słodkie, ale za to przepyszne). Spacerując po Asterdamie nie trudno zauważyć, że specjalnością tego kraju są sery (przyznać się, kto jest fanem sera Gouda?). Praktycznie na każdym rogu można wpaść na sklep, którego działalność opiera się wyłącznie na sprzedaży tych specjałów. Przytoczę Wam radę naszej pani przewodnik – po zakup sera warto udać się do zwykłego marketu, ser tam jest o wiele tańszy a producent jest ten sam. Z czym jeszcze będzie kojarzyć mi się Holandia? Na pewno z wiatrakami, drewnianymi chodakami (klompen lub sabot) oraz polami pięknych tulipanów.

Powinnam wspomnieć jeszcze o drugim obliczu Amsterdamu, czyli o szeroko pojętej tolerancyjności. Tak, bez wątpienia jest to miasto tolerancyjne (na jednej małej ulicy  można znaleźć kościół, dom publiczny, budynek z mieszkaniami i przedszkole, serio ;)). W coffee shops sprzedawana jest w małych ilościach marihuana, która jest głównie dodawana do ciast i ciastek, a „red light district” (dzielnica czerwonych latarni) tętni życiem nie tylko po zmroku, ale również w ciągu dnia.

Podczas naszego pobytu nie trudno było zauważyć, że Amsterdam jest bardzo popularnym miejscem na spędzanie przedłużonego wieczoru panieńskiego czy kawalerskiego.

 

architektura w Amsterdamie

 

W Amsterdamie nocowaliśmy w dwóch miejscach:

International budget hostel 
Adres: Leidsegracht 76, Amsterdam City Centre, Amsterdam, 1016 CR, Netherlands

Stosunkowo tani, jak na Amsterdam i lokalizację w centrum, hostel (my za jedną osobę płaciliśmy 29.5 Euro). Na plus działa lokalizacja i czystość. Minusem jest deficyt toalet (tylko jeden prysznic i dwie toalety na całe piętro, toalety są mikroskopijne – wejdziesz, zamkniesz drzwi i już nie masz jak się obrócić ^^) oraz schody, aby dostać się na piętro (tak źle skonstruowanych schodów jeszcze nie widziałam, w tamtym momencie cieszyłam się, że udało mi się zmieścić tylko w plecak i nie musiałam wnosić żadnej walizki). My spaliśmy w pokoju 6-osobowym. Hostel oddalony jest o 15 km od Lotniska Amsterdam-Schiphol.

Dutches Hostel
Adres: Sara Burgerhartstraat 21A, Bos en Lommer, 1055 KV

Hostel jest o wiele bardziej nowoczesny i o wiele bardziej przestronny w porównaniu do International budget hostel, ale płaciliśmy za nocleg aż 46,5 Euro od osoby. Na plus i minus zasługuje lokalizacja – z jednej strony tylko 10 km do Lotniska Amsterdam-Schiphol, a z drugiej do Centrum jest za daleko by dojść pieszo. Hostel ma przemiłą obsługę, jest czysty i bardzo dobrze wyposażony. Do dyspozycji gości jest w pełni umeblowana kuchnia, a do najbliższego Lidla można dojść w kapciach (dosłownie, jest tuż za rogiem).

 

Ciekawostka

Zamiennie z „red light district” używana jest metafora „okien” w de Wallen. „Okna” są to inaczej oszklone wystawy, gdzie po drugiej stronie szyby można zobaczyć skąpo ubrane i zaczepiające ruchami i wzorkiem dziewczyny. Zawód prostytucji jest legalny, gdy zostanie zarejestrowany i odprowadza się od niego podatek. Uwaga! Absolutnie nie wolno fotografować i nagrywać dziewczyn – turysta przyłapany na sprzeciwianiu się tym zakazom może wrócić do domu bez telefonu, aparatu, czy kamery.

 

Kanały w Amsterdamie. Polecam podróż w maju – jak widać, można było spokojnie robić zdjęcia 😉

 

Belgia to państwo wielu kultur i mieszanki języków (flamandzki, francuski, niderlandzki). Postanowiliśmy zwiedzić trzy miejsca: stolicę kraju czyli Brukselę, Gandawę (Gent), a także Brugię (Brugge)

 

BRUKSELA (BELGIA)

Nie spodziewałam się, że tak bardzo zachwyci mnie architektura w Brukseli. Myślałam, że nie ma piękniejszych rynków niż polskie, a okazało się, że Wielki Plac w Brukseli zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Jest to miejsce warte zobaczenia – ciągle miło wspominam widok pięknych, bogato udekorowanych budynków. Bruksela pełna jest architektonicznych perełek, chodzenie między wąskimi ulicami w turystycznej części miasta było niesamowitym przeżyciem.

 

architektura

słodycze  |  Atomium – architektoniczny symbol Brukseli

 

Będąc w Brukseli warto udać się do słynnego piwnego pubu zwanego Delirium (adres: Impasse de la Fidelite 4A) – a mówi to Wam osoba, która za alkoholem nie przepada (no może w niewielkich ilościach). Sama otoczka baru…kurz, pajęczyny, kelnerzy w stylu „na drwala”, około 2 tys. gatunków piw (lokal wpisany jest do Księgi Rekordów Guinnessa właśnie za ilość oferowanych gatunków piw) to coś, co warto przeżyć. Charakterystycznym elementem baru jest różowy słoń (jest to symbol piwa Delirium Tremens) A ceny? Byłam pewna, że będzie gorzej. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie w odpowiedniej cenie.

Naprzeciwko baru Delirium uważni zobaczą schowany w ścianie pomnik siusiającej dziewczynki (Jeanneke Pis). Jest to koleżanka słynnego symbolu Brukseli – figurki/fontanny siusiającego chłopca (Manneken Pis).

 

wejście do Delirium  |  słynna fontanna Manneken Pis

 

Z czym jeszcze będę kojarzyć Brukselę?

Na pewno z frytkami! Zapach belgijskich frytek polanych gigantyczną porcją majonezu unosił się w powietrzu. A wspomnienie smaku belgijskiej czekolady sprawia, że mam uśmiech na twarzy. Belgijskie wafle (gofry) to świetna przekąska, która potrafi zapchać żołądek na pół dnia.

 

belgijskie czekoladki | kolejka po belgijskie frytki

 

Ciekawostki

  • Delirium to inaczej majaczenie alkoholowe.
  • Czym różnią się prawdziwe belgijskie frytki od ich podróbek? Belgijskie frytki podsmażane są dwa razy w różnych temperaturach, do tego powinny być podsmażane w tłuszczu zwierzęcym (oryginalnych frytek belgijskich nie powinni jeść wegetarianie ;))
  • Podczas różnych światowych wydarzeń, figurka siusiającego chłopca ubierana jest w różnego rodzaju stroje. Manneken Pis ma prawie 750 ubrań 😉

 

W Brukseli nocowaliśmy w Jam Hotel
Adres: Chaussée de Charleroi 132, Sint-Gillis

Serdecznie polecam ten hotel! Za nocleg płaciliśmy 24,4 Euro od osoby, ale to było jedno z lepszych miejsc, w którym nocowałam. Przepiękny design (zakochałam się w tych betonowych i ceglastych detalach – koniecznie przejrzyjcie te zdjęcia), świetna obsługa, perfekcyjna czystość, pokój z własną, ogromną łazienką, a do tego basen na dachu. Hotel oddalony jest tylko 12 km od lotniska.

 

architektura | taras w Jam Hotel

Basen w Jam Hotel | Wielki Plac w Brukseli

 

Z Amsterdamu do Brukseli podróżowaliśmy autokarem FlixBus. Jutro zapraszam Was na kolejny wpis – Brugia i Gandawa. [EDIT: Zapraszam na drugą część tutaj]

 

Byliście w Amsterdamie lub Brukseli? Jak Wam się podobały te miasta? A może planujecie podróż?

 

OBSERWATORZY BLOGGER | BLOGLOVIN’ | FACEBOOK | GOOGLE + | INSTAGRAM | PINTEREST | ZSZYWKA

 

13 komentarzy

  • StyleNails&You 18 lipca 2017 at 16:39

    Nie byłam, ale z Twojej relacji wynika, że warto te miejsca odwiedzić 🙂

    Reply
  • cytrynka 18 lipca 2017 at 17:03

    piekna podroz 🙂

    Reply
  • Nail Crazinesss 19 lipca 2017 at 09:22

    Byłam w obu miejscach i b. miło wspominam pobyt 🙂

    Reply
  • martuus b 19 lipca 2017 at 10:31

    piękne miejsca 🙂

    Reply
  • Adrasteja 19 lipca 2017 at 23:04

    Oj tak Holandia słynie z rowerów, ale Szwecja w sumie także. Raz byłam w Karlskronie i wszędzie byli rowerzyści. Uliczki akurat były większe (jakby były wąskie jak w Amsterdamie to koszmar) i roiło się od malutkich domków 😀
    Zjadłabym z przyjemnością takie ciasteczko, musi być boskie w smaku 🙂 Uwielbiam sery! Ale w ostatnim czasie zakochałam się w fecie, która jest z Grecji.
    No w końcu Holandia słynie z tolerancji, ale takie połączenie na jednej ulicy to tak średnio 😀 Jakoś nie korcą mnie ciastka z dodatkiem marihuany.
    Bardzo podoba mi się architektura Amsterdamu 🙂

    Nie wiedziałam, że Bruksela również jest też tak piękna! Symbole Atomu i Siusiajacego Chłopca znam z geografii turystycznej, której uczę się w szkole. Ale o siusiającej dziewczynce nie miałam okazji usłyszeć 😉
    Bardzo ciekawi mnie smak takiej oryginalnej belgijskiej czekolady 🙂

    Bardzo ładne zdjęcia 🙂 Wyjazd musiał być naprawdę udany 😉

    Reply
    • Kinga www.smartlifestyle.pl 20 lipca 2017 at 17:43

      Mieszkałam pół roku w Karlskronie – cudne miejsce i faktycznie, rowerzystów jest całkiem sporo 🙂
      Ja już tęsknie za smakiem tych ciastek i żałuję, że nie potrafię ich znaleźć w Polsce.
      Ja też się nie spodziewałam, że Bruksela mnie zachwyci :). O siusiającej dziewczynie dowiedziałam się dzięki naszej pani przewodnik 🙂
      Bardzo dziękuję, jak na robienie zdjęć smartfonem z potłuczoną szybką, przez którą mało widać, jestem zadowolona z jakości zdjęć ^^

      Reply
  • aknezz 19 lipca 2017 at 23:27

    Niektóre miejsca naprawdę robią wrażenie 🙂

    Reply
  • Relacja z wyjazdu do Brugii i Gandawy, Belgia | Smart Lifestyle 20 lipca 2017 at 13:30

    […] poprzednim poście opisywałam Wam mój wyjazd do Amsterdamu i Brukseli. Czas na II część opowieści o Majówce […]

    Reply

Leave a Comment