Czy warto polecieć na Islandię? Moje wspomnienia z podróży

110816B


Niewątpliwie najlepszym wspomnieniem mojego życia na długo pozostanie wyprawa na Islandię. Razem z grupką 10 znajomych postanowiliśmy  zwiedzić ten odosobniony od Europy kraj na wyspie. Przez dziesięć dni (a dokładnie od 27 kwietnia do 6 maja 2016 roku) wypożyczonymi samochodami zjechaliśmy całą wyspę.

Czy było warto spędzić około 8 godzin dziennie w samochodzie, wielokrotnie zmarznąć i zmoknąć oraz cierpieć z powodu bólu kręgosłupa? Odpowiedź brzmi jednoznacznie: warto! Prawdą jest, że to niezwykle malownicze, dzikie państwo potrafi zaskoczyć i zachwycić nawet najbardziej wymagającego podróżnika.

 

110816D

110816F

 

Co mnie zachwyciło w Islandii?


Islandia to surowy kraj, gdzie żywiołowość natury dominuje nad wszechogarniającą świat globalizacją. Gejzery, wulkany, wodospady, klify, czy fiordy to podstawowe elementy krajobrazu spotykane na każdym kroku. Nawet zwykła rzeka potrafi zapierać dech w piersiach. Pola pełne islandzkich kucyków, czy stada owiec powodują uśmiech na twarzy i przybliżają człowieka do natury.

Na Islandii bardzo rzadko można znaleźć drzewa, za to „kamieniste lasy” są na porządku dziennym. „Kamienistymi lasami” nazywam pola pełne różnorodnych wielkościowo głazów ułożonych jeden przy drugim, a nawet jeden na drugim. Człowiek nie może uwierzyć, że te wielkie głazy stworzyła i sama przeniosła natura (podczas podróży musieliśmy zmienić zaplanowaną trasę z powodu wielkiego głazu, który stał na środku drogi – człowiek nie byłby w stanie takiego głazu przenieść). Plaże wypełnione czarnymi kamieniami, czysta woda i fale odbijające się o brzeg stanowią przepiękną, romantyczną scenerię. Podróżując po wyspie nie mogliśmy oderwać wzroku od szyb samochodu – każdy widok był zaskakujący, nieprzewidywalny i niemonotonny.

Zaskakująca jest również pogoda. Zmienna i nieprzewidywalna. W ciągu jednego dnia mocno grzało słońce, padał deszcz, a potem spadł metrowy śnieg. Wiatr wyrywał aparaty fotograficzne z rąk. Raz chodziłam w jesiennych butach na lekkim obcasie, a następnego dnia w zimowych ocieplanych butach na twardej podeszwie.

W państwie dominuje porządek i harmonia. Miasta, a raczej miasteczka są niewielkie, przytulne, pełne kolorowych i drewnianych domków. Toalety publiczne są darmowe, zadbane, z dostępem do ciepłej wody. Picie wody z kranu jest dozwolone bez zagotowania. Woda ma dużą zawartość siarki, smakuje normalne, natomiast potwornie śmierdzi…smród ten można porównać do zgniłych jaj.

Islandia to urokliwe miejsce, które na pewno warto chociaż raz w życiu zobaczyć. Ja mojej decyzji o podróży nigdy nie będę żałować, a może pewnego dnia zwiedzę to państwo jeszcze raz.

 

110816C

110816E

 

Wszystkie zdjęcia umieszczone w poście są własnością www.smartlifestyle.pl

 

Polecam zajrzeć:

Ciekawy, praktyczny poradnik o tym, jak zwiedzać Islandię możecie znaleźć na Ready for Boarding 🙂

 

 

1 Komentarz

  • Podsumowanie roku 2016 | Smart Lifestyle 30 stycznia 2017 at 20:38

    […] Zwiedziliśmy Malmo i Kopenhagę. Przez 10 dni podróżowaliśmy samochodami po Islandii (tu przeczytacie o moich wspomnieniach z podróży na Islandię) . Trafiliśmy też w północną część Szwecji – do Laponii, gdzie udało nam się zwiedzić […]

    Reply

Leave a Comment